



top - Primark; skirt, shoes - Topshop; bag - trifted;
Photos by Innes Morrison
W momencie,gdy to czytasz, Drogi Czytelniku, ja zapewne wyleguję się na plaży w Ardrossan i jest mi rewelacyjnie, bo zajadam się własnoręcznie zrobionym sushi. Ty natomiast siedzisz przed monitorem i oglądasz zdjęcia bladej mnie w pogrubiającej spódnicy w szary glaswegiański dzień. No i zgadnijmy, kto tu ma lepiej.
Mam wrażenie, że moje piersi ostatnio jak szalone rwą się do aparatu.
English: When you read this, my Dear Reader, I am most probably enjoying myself by the sea at Ardrossan, eating homemade sushi. You on the other hand are looking at the photos of my pale self wearing a skirt that makes me look fat. Guess who is the lucky one?
I have an impression that my breast really wants to be in the spotlight these days.
uwielbiam Twoje włosy!!!
ReplyDeleteWyglądasz olśniewająco! Koniecznie dodaję do obserwowanych!
ReplyDeleteSpódnica!! i te buty o skarpetkach nie wspomnę!
Mam!! Pozdrawiam!
uwielbiam takie buty ! :)
ReplyDelete'Lachon' dało się usłyszeć zza mojej głowy gdy tylko otworzyło się pierwsze zdjęcie:)Bardzo dobrze, że zostawiłaś tę spódnicę. Nie pogrubia Cię, ma piękny kolor i idealnie pasuje do Twoich włosów i karnacji:) Mnie się podoba:D
ReplyDeletew momencie, w którym Ty wylegujesz się na plaży i zajadasz sushi, ja uczę się liczb kwantowych.
ReplyDeleteWow, drewniaki rewelacyjne!!
ReplyDeleteNie wiedziałam, że urzędujesz w Glasgow :) Studiujesz tam? Budynek uniwerku jest świetny, z takim klimatem nauki :)
zazdrości wakacji... !!!!!!!!
ReplyDeleteZapraszam do lektury, po dłuższej przerwie:
www.king-cock.blogspot.com
Pozdrawiam ;)
Jest jeszcze gorzej - leje i jest okrutnie zimno... Za to Ciebie mogę oglądać, a podobasz mi się i Ty i Twoja spódnica bardzo :)
ReplyDeleteJędzo jedna świetnie wyglądasz :D - tak masz lepiej bo u mnie leje i zimno i zimno i leje...pogoda wymarzona na pierwsze dni lipca...więc co można robić? - wcinać szarlotkę na ciepło z porcją lodów i siedzieć przed kompem!!! :DDD
ReplyDeleteSpódnica jest przecudnej urody a skoro wspomniałaś o swoich balonikach to...mam wrażenie że ci trochę..no...yyyy...spuchły ;D???
Pozdrawiam - Oliwia
nie ma to jak dobić własnego czytelnika który patrzy przez okno jak pada deszcz:P te buty nigdy do mnie nie przemawiały ale ze skarpetkami zaczęły
ReplyDeleteGdyby nie skarpetki i buty, to chyba umarłabym z zachwytu, ale poza nimi wszystko jest cudowne:)
ReplyDeleteKwiatki wychodzą mi bokiem ostatnimi czasy, ale dziwnym trafem, sama nie wiem czemu, ta spódnica wpadła mi w oko:) No i wygrzewaj ten swój tyłeczek na plaży, wygrzewaj... Cieszę się żeś z powrotem w blogowym przybytku zła
ReplyDelete>Panna Lemoniada: Pogrubia, ale już sprawdziła się w roli sukienki, więc zostaje.
ReplyDelete>Agnieszka: Ktoś musi cierpieć, żeby spiec na plaży mógł się ktoś.
>Charlotte Grise: Jeszcze dwa miesiące studiuję i się wyprowadzam.
>asiu: Jak piszesz o źle, to mi od razu się miło robi.
o jak nirvanowo :D zdjęcia na ławce - rewelacja :D
ReplyDeleteps. odpocznij i za mnie proszę :D
ha..ha...a ja byłam dziś na plaży w Jelitkowie jak już przestało lać:))
ReplyDeleteświetny outfit! Idealnie współgra z Twoją urodą:)
ReplyDeletePodła lisico... dobrze, żeś już jest :).
ReplyDeleteU nas lokalne podtopienia, luz. Lubię kwiatki - nie na sobie - więc dla mnie spódnica jest w porządku. Natomiast buty mnie drażnią, ale nie wiem czy to dobrze czy źle, bo może to początek czegoś poważnego:)
ReplyDeleteŚwietne kolory, piękne włosy!
ReplyDeletepewnie że Ty ;-P spódnica piękna, ale o tym wiesz; za to sandało-podobne drewniaki beznadziejne :-P
ReplyDeleteŚwietną masz torebkę!
ReplyDeleteA kolor włosów mój, oprócz tego troche rozjaśniony na zdjęciach ;)
usmiechnij sie czy cos, a nie cuiagle taka sama mina:)
ReplyDeletePowrót z charakterem !!!
ReplyDeleteTwoja kolorystyka na zdjęciach i notka pokazująca Twój pazur :) :)
Świetna stylizacja! buty są mega! :) pozdrawiam! :)
ReplyDeletehttp://bellasstyle.blogspot.com